Przez długi czas zmagałam się z zaburzoną barierą hydrolipidową. Moja skóra była bez przerwy przesuszona, zaczerwieniona, nieprzyjemnie napięta i niezwykle reaktywna. Większość testowanych przeze mnie kosmetyków tylko pogarszała sprawę – po niemal każdym z nich czułam pieczenie i szczypanie. Szukałam czegoś, co przyniesie mi ulgę, a jednocześnie będzie maksymalnie delikatne i bezpieczne. Właśnie wtedy trafiłam na Bielenda Professional Supremelab Barrier Renew.

Ratunek dla wrażliwej cery

Kremy na dzień i na noc z tej linii dosłownie odmieniły kondycję mojej skóry. Już po kilku dniach poczułam, że cera zaczyna się wyciszać, a uczucie dyskomfortu znika. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej miękka i głęboko nawilżona.

Po pierwszym tygodniu regularnego stosowania różnica była ogromna: przesuszenia ustąpiły, zaczerwienienia wyraźnie przyblakły, a twarz odzyskała zdrowy i świeży wygląd. Co dla mnie najważniejsze – kosmetyki ani razu mnie nie uczuliły, co wcześniej zdarzało się nagminnie.


Krem na noc i na dzień z serii Barrier Renew, które wybrała do testów Paulina

Jak sprawdzają się na co dzień?

  • Krem na dzień: Świetnie leży pod makijażem. Ma lekką, przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i pozostawia skórę wygładzoną. Daje poczucie komfortu i skutecznie chroni przed przesuszaniem w ciągu dnia.

  • Krem na noc: Jest bardziej otulający i odżywczy. Rano skóra sprawia wrażenie wypoczętej, miękkiej i głęboko zregenerowanej. Uwielbiam to uczucie natychmiastowego ukojenia po wieczornej aplikacji.

Poza intensywnym nawilżeniem i odbudową bariery ochronnej zauważyłam też miłe zaskoczenie – poprawę jędrności i elastyczności cery. W końcu nie muszę się stresować, że po nałożeniu pielęgnacji obudzę się z nowym podrażnieniem.

Odżywczy krem na dzień SPF 30 nie tylko nawilża i odżywia skórę, ale również zapewnia codzienną ochronę przeciwsłoneczną

Jeśli tak jak ja długo walczysz z osłabioną barierą hydrolipidową i szukasz czegoś, co naprawdę wyciszy skórę, Supremelab Barrier Renew to strzał w dziesiątkę. Dla mnie to produkty, do których będę regularnie wracać.


Multifunkcyjny suchy olejek pielęgnacyjny ze złotymi drobinami  nadał skórze efekt rozświetlenia, blasku i promiennej skóry

PS Mam też dodatkową polecajkę – Bielenda Lumiere! To propozycja dla każdego, kto lubi efekt glam. Zużywam właśnie trzecie opakowanie, co mówi samo za siebie! Kosmetyk przepięknie rozświetla skórę, nadając jej efekt promiennej, lekko muśniętej słońcem tafli. Bardzo łatwo się rozciera, nie zostawia ciężkiej warstwy i wygląda obłędnie zarówno na twarzy, jak i na ciele. Do tego ma cudowny zapach – skóra wygląda po nim po prostu luksusowo.

Masz pytania?
Skontaktuj się z autorem.
Paulina Bosek

Praca w biurze kontra wrażliwa skóra? Paulina wie o tym wszystko. Sama przez lata zmagała się z osłabioną barierą hydrolipidową i uciążliwym pieczeniem. Dziś testuje kosmetyki, prześwietla składniki i dzieli się sprawdzonymi patentami na pielęgnację, która przynosi skórze natychmiastowe ukojenie.