Od niedawna testuję produkty Bielendy w mojej codziennej rutynie skin care – skomponowałem ten zestaw tak, aby sprawdzić, jak poradzi sobie z wymaganiami mojej cery.

Moja skóra ma wyraźną skłonność do przesuszeń, więc dobór odpowiedniego nawilżenia to dla mnie kluczowa sprawa. Postanowiłem dać szansę kosmetykom Supremelab i zobaczyć, jak sprawdzą się w regularnym stosowaniu.


Czas na małe, codzienne rytuały. Przesuszona skóra wymaga natychmiastowego nawilżenia!

Dzień i noc – jak to u mnie na razie wygląda?

Na ten moment moja rutyna dzieli się na dwie fazy:

  • Na dzień: Wybrałem lekki, nawadniający krem z efektem glow. Chciałem czegoś, co wygładzi skórę od rana i doda jej świeżego wyglądu bez uczucia ciężkości.

  • Na noc: Postawiłem na odżywczy krem z ceramidami. Zależy mi na tym, aby sprawdzić, czy rzeczywiście pomoże w odbudowie bariery hydrolipidowej i zredukuje uczucie ściągnięcia po nocy.


Krok po kroku w trosce o świeże spojrzenie i barierę ochronną cery

Okolice oczu i maseczki pod lupą

Dużą uwagę zwracam też na strefę wokół oczu – zależy mi, by wyglądała świeżo i nie zdradzała zmęczenia. W tym celu zacząłem testować krem pod oczy Glaze&glow.

Całość uzupełniam maseczkami w płacie, po które sięgam po cięższym dniu. Na razie moimi faworytami w tych testach są wersje z witaminą C oraz ceramidami – dają przyjemne odświeżenie i natychmiastowy zastrzyk nawilżenia. Zobaczę, jak cera będzie reagować w dłuższej perspektywie, ale początek wygląda obiecująco.

Masz pytania?
Skontaktuj się z autorem.
Jakub Stępniewski

W swojej codziennej rutynie skin care stawia na precyzyjnie dobrane formuły, które idealnie odpowiadają na potrzeby jego wymagającej, ze skłonnością do przesuszeń skóry.