Testuję zaawansowaną pielęgnację 30+. Czy PDRN z biomikroigłami i ceramidy zmienią moją skórę?
Czas na zmianę strategii – dlaczego właśnie te składniki?
Szukałam produktów, które działają wielotorowo. Wybrałam Skin Clinic Professional PDRN Serum, by dostarczać składniki aktywne wgłąb skóry. Do tegoSupremelab Barrier Renew - krem, aby zadbać o barierę ochronną oraz krem dedykowany najdelikatniejszym strefom – okolicom oczu i ust z serii Kolagenowy Stymulator Młodości. Całość uzupełniłam o nawilżające maski i mgiełkę z serii Blue Matcha, która domyka nawodnienie na każdym etapie.

Asia testowała przez kilka tygodni wybrane przez siebie produkty i sprawdzała, czy regularna rutyna przyniesie efekty, na jakich jej zależy
Domowy zabieg z biomikroigłami, nocna regeneracja i wygładzenie
Absolutnym game-changerem okazało się Serum PDRN z biomikroigłami. To produkt, który daje upragniony efekt „stymulacji”, odczuwalny już przy nałożeniu. Delikatne mrowienie uświadamia, że składniki aktywne pracują, dając wrażenie profesjonalnego zabiegu, ale wykonanego we własnej łazience. Po dwóch tygodniach regularnego stosowania widzę, że skóra jest bardziej napięta i „gęsta”.
Warto tu jednak wspomnieć o jednej kwestii. Serum PDRN, ze względu na zawartość biomikroigieł, powoduje specyficzne uczucie przy nakładaniu na twarz. Dla mnie to sygnał, że produkt działa, ale osoby z bardzo wrażliwą cerą mogą potrzebować czasu, by się do tego uczucia przyzwyczaić.
Na noc moim wyborem numer jeden stał się krem z serii Barrier Renew. Zawarte w nim ceramidy to dla mnie absolutna podstawa pielęgnacji. Krem jest treściwy i otulający, ale co najważniejsze – nie zapycha mojej cery. Dzięki niemu rano twarz wygląda na wypoczętą i ukojoną, a nie szarą i zmęczoną.
Nie mogę pominąć Kolagenowego Stymulatora Młodości. Strefa wokół oczu i ust u trzydziestolatki wymaga szczególnej uwagi. Ten krem genialnie „wyprasowuje” drobne zmarszczki. Bardzo doceniam go za to, że idealnie współgra z podkładem – nic się nie roluje ani nie zbiera w załamaniach.

Aplikacja kosmtyków na oczyszczoną, pozbawioną makijażu skórę, daje możliwość wniknięcia pielęgnacji wgłąb skóry i i maksymalizuje skuteczność zawartych w nich składników aktywnych
Czy świadoma rutyna po 30-tce przynosi efekty?
Moja ogólna ocena tej rutyny pielęgnacyjnej jest bardzo wysoka. To kosmetyki, które nie tylko mają piękne opakowanie, ale realnie pracują nad strukturą skóry. Bielenda udowadnia, że zaawansowane składy mogą iść w parze z przyjemnością stosowania. Skóra po tej rutynie stała się bardziej sprężysta, promienna i przede wszystkim – zdrowsza. Jeśli tak jak ja zauważyłaś u siebie pierwsze oznaki upływu czasu, ta linia produktów będzie świetną inwestycją w dobrą kondycję Twojej cery na lata.